Wypadek na weselu

Ciemna noc, głucho, duszno, a na dodatek zimno. Nie wiadomo gdzie jestem i dokąd idę. Wiem tylko, że jestem pijany i brudny czymś czerwonym, prawdopodobnie sosem z pomidorów.

Co się zdarzyło na weselu

Zespół weseleMam brudne buty, brudne spodnie i brudną koszulę nie mówiąc o brodzie. Ale skąd ja wracam i gdzie byłem? To chyba było wesele, ale czyje? Nie mam pojęcia, nie pamiętam. Wiem tylko, że był tam fotograf oraz nawet dobry catering, był tez ten wynalazek w kształcie pudełka gdzie się wchodziło i robiło sobie zdjęcia, to się chyba fotobudka nazywało. No i oprawa muzyczna całego wydarzenia. Z tego co pamiętam to ona była wspaniała. W końcu występował tam ten popularny zespół muzyczny wrocław co gra najczęściej w telewizji w tych wszystkich talent showach. Fajne było to, że nie był to żaden z tych standardowo nudnych zespół na wesele, bo tego bym nie zniósł, ale chwila jest dopiero po północy, a ja już jestem pijany jak świnia i idę sobie po lesie i coś mnie strasznie bolą plecy, jakbym miał coś w nie wbite, ale nie wiem co. Musze poszukać jakiegoś lustra, żeby zobaczyć co tam utkwiło. Dlatego zaraz po opuszczeniu lasu udałem się w stronę miasta, żeby obejrzeć co tam mam w jakieś witrynie sklepowej. Znalazłem, jest nawet jasno, odwracam się i patrzę i nie wierzę, no patrzę i nie wierzę. W moich plecach utkwił normalny nóż. To dlatego boli, próbuje go wyjąc, no przecież nie będę spacerował z nożem w plecach, a tak w ogóle to nie wiem gdzie jestem, to miasto wydaje mi się jakieś dziwne i takie nieznajome. Wychodzę na ulice i spaceruje po niej, żeby dokądś dojść i tak sobie idę i idę i droga nie ma końcu i po ludzku mi się nudzi, aż tu nagle widzę samochód, który postanawiam zatrzymać i gdzieś się przejechać. Ale patrze kierowca jak mnie zobaczył to zaczął przyspieszać i tak pędzi w moją stronę, a ja sobie stoję i tak zostałem potrącony i niefortunnie upadłem na ziemię i rozwaliłem głowę i wypłynął mózg wraz z pozostałościami.

Hmm morał jest z tego jeden i wszystkim znany na weselu wódki nie tykamy. Bo zgon po alkoholu to rzecz normalna, ale zgon po prostu to koniec.