Skoki na eurobungee na festiwalu

Bardzo lubię wyjścia z moimi dziećmi na różnego rodzaju festyny i festiwale. Zawsze mam niemal sto procent pewności, że cała rodzina będzie się świetnie bawić, i nigdy nikt nie będzie kładł się spać bez uśmiechu na ustach. Ostatnio jednak zabawa była jeszcze lepsza niż zwykle.

Wielka trampolina – magnes na dzieci

eurobungeeMoi synowie zawsze tryskają energią i nie wiedzą w którą stronę powinni biec najpierw, gdy są otoczeni różnymi atrakcjami. Ostatni festyn był pod tym względem wyjątkowy – w każdym możliwym miejscu roiło się od stołów do gry w piłkarzyki, strzelnic i miejsc, w których można było sobie poskakać na trampolinie. Synowie rzucili się na to ostatnie. Nazywało się to eurobungee, i w zależności od tego w jaki sposób się na to spojrzeć, to albo jest to bezpieczniejsza wersja tradycyjnych skoków na bungee, albo też ciekawsza wersja zwykłej trampoliny. Moi synowie zakochali się w tym od pierwszego wejrzenia – nie chcieli nawet słyszeć o tym, byśmy poszli gdziekolwiek indziej, nim sobie na tym nie poskakali. Mi zresztą również spodobał się ten pomysł – od samego początku widać było, że całość jest zrobiona w bardzo bezpieczny i przemyślany sposób. Moi synowie od razu wskoczyli na trampoliny, przypięli się pasami bezpieczeństwa, po czym zaczęli skakać. Patrzenie na nich było naprawdę przyjemnym widokiem – nic mnie tak nie cieszy, jak radość moich dzieci. Skakali na eurobungee tak długo, że kompletnie wyczerpali się z energii. Gdy jednak zapytałem, czy chcą jeszcze pójść na strzelnice, oboje dostali nowego zastrzyku chęci i sił.

To było jedno z tych wyjść, podczas których na koniec muszę niemalże siłą zaciągać dzieci do samochodu. Zawsze mówię im wtedy, że na pewno wrócimy jak tylko podobna impreza znowu będzie w mieście. Sam też czekam na to z niecierpliwością.