Sesja zdjęciowa dla noworodka

Fotografuję od wielu lat. Najpierw fascynowały mnie góry. Potrafiłam jeździć na szlaki kilkanaście razy w roku, żeby uchwycić na zdjęciach każdą pogodę. Później zajęłam się makrofotografią. Tu z kolei pracowałam głównie w porze letniej. Bogactwo kwiatów, owadów i innych obiektów było przeogromne, ale także znudziło mnie po kilku sezonach. Kiedy mojej siostrze urodził się syn, po uszy wpadłam w sesje noworodkowe. I tak zostało na zdecydowanie dłużej.

Sesje zdjęciowe z maluchami

sesja zdjęciowa w ToruniuMój siostrzeniec był pierwszym tak maleńkim dzieckiem, które fotografowałam. Przy takich sesjach trzeba nastawić się na wiele godzin pracy, a niewiele efektów. Czasem pięć czy sześć godzin prób kończę dosłownie czterema ujęciami. Trzeba wykazywać ogromną cierpliwość i ciepło wobec maluszków. Zawsze bacznie je obserwować i absolutnie nigdy nie zmuszać do żadnych pozycji, przy których ewidentnie dają znaki, że są dla nich niewygodne. Najprzyjemniej fotografuje się kilkutygodniowe noworodki, które jeszcze stosunkowo dużo śpią. Wtedy łatwiej o różne ujęcia. Oczywiście trzeba być też zaopatrzonym w mnóstwo gadżetów i pomocy, dzięki którym zdjęcia stają się niepowtarzalne: plusze, kocyki, koszyczki, skrzynki i inne. Siostra przekazała też znajomym mamom, że jeśli zainteresuje je noworodkowa sesja zdjęciowa w Toruniu (tutaj właśnie pracuję), to może polecić sprawdzonego fotografa.

Tak zaczęła się moja droga z wyspecjalizowaniem się w sesjach dla niemowląt. Robię to z wielką pasją i oddaniem. Dzieci są wspaniałymi, wdzięcznymi obiektami do upamiętniania. Każda sesja jest też inna, bo dzieci miewają bardzo różnorakie temperamenty. Po każdej jednak odczuwam pełną satysfakcję z tego, jak spędziłam czas, a zadowolenie i radość w oczach rodziców czy dziadków oglądających zdjęcia, jest dla mnie dodatkowym bonusem tej pracy.